Tak bardzo spodobało mi się słoneczko za oknem, że aż się wyletniłam i założyłam wykopane z dna szafy legginsy, które z każdym praniem coraz mniej przypominają siebie... No i oczywiście zmarzłam.
Plus, upolowana jakiś czas temu wielka marynarka (a zaznaczam, że znalezienie czegoś dużego na mnie jest często rzeczą praktycznie niemożliwą).
Znowu - wybaczcie jakość (moja kamera coś szaleje, najlepiej oglądać w HD) & oświetlenie (muszę opracować jakiś system ustawiania kamery & siebie, żeby wszystko było w miarę widać).
Przepraszam, że dziś tak krótko, udzielił mi się nastrój jesienny.
marynarka: Pull&Bear
tanktop & legginsy: Bershka
baleriny: z bazarku
naszyjnik: handmade by Chloe
opaska: H&M
P.S. Nadal zapraszam do odwiedzania mojego fotobloga :)








